jej dzieci i świat
Kategorie: Wszystkie | dokumenty | marudzenia | podsłuchane | przepisy | stres | u lekarza
RSS
czwartek, 26 kwietnia 2012

coraz mniej chętnie mi się pisze u siebie i coraz mniej jest miejsc, gdzie zaglądam. nigdy nie zostawiałam za dużo komentarzy, ale teraz ograniczam się jeszcze bardziej. te kłótnie, przemawiania, plotki i złośliwości zaczęły mnie już trochę męczyć, a oglądanie cyrków wbrew pozorom zabawne nie jest. nie lubię jak się na kogokolwiek wylewa pomyje, lubię wolność słowa i tolerancję.

"chroń mnie Panie od pogardy

 od nienawiści strzeż mnie Boże"

11:12, ostatnia.taka
Link Komentarze (5) »
środa, 18 kwietnia 2012

trochę mi się nie chce pisać, bo niby o czym? nuda, panie, nuda. pan mąż się był rozchorował i co się podniesie z łoża boleści to mu temperatura skacze, zaczyna mnie to już trochę niepokoić, antybiotyk coś chyba nie działa. dzieci chodzą do szkoły i z niej przychodzą, i nawet nic ciekawego ostatnio nie zmalowały (ale na wszelki wypadek tfu tfu przez lewe ramię.)

pogoda jakoś się nie może zdecydować czy to już wiosna czy jeszcze chwilę poczekać i ciągle palę w centralnym, a ileż można!

byli u nas dziś panowie z piłą spalinową i obcięli dużą gałąź dębu rosnącego przed domem. jak dla mnie to mogli wyciąć całe drzewo razem z korzeniami, tak go nie lubię. ma tragicznie twarde i opadające dopiero zimą liście. a żołędzie! żeby je jasny i nagły szlag trafił. lubię zieleń ale tego draństwa nie trawię, sadźcie przed domami dęby, sadźcie, najlepiej przed domami wrogów.

w związku z tym konarem narobiłam się jak koń pociągowy, bo musiałam te wszystkie kawałki pościągać za dom, dobrze, że przy tych grubszych pomógł mi brat, bo pewnie jeszcze bym się z nimi nosiła. nie wiem tylko, czy jutro dam radę się ruszyć, bo już dzisiaj ledwo nogami włóczę. mąż jak wyzdrowieje niech sobie dalej z nimi radzi.

brat chodził za mną i dogadywał "ciężko, jak chłopa brakuje w domu, ciężko" i mało brakowało, żebym mu przyłożyła jakąś grubszą gałęzią, ale niech mu tam, w końcu od czego są faceci, jak nie do pracy fizycznej ;)

19:26, ostatnia.taka
Link Komentarze (5) »
czwartek, 12 kwietnia 2012

wróciły moje ulubione ptaszki, bez nich nie byłoby wiosny

10:06, ostatnia.taka
Link Komentarze (7) »
środa, 04 kwietnia 2012

w piekarniku dochodzi schab, boczek i karkówka a ja się już objadam pasztetem, bo co by nie mówić o świętach, to najlepsze jedzenie jest przed albo kilka dni po nich.

a w ogóle z dwojga złego wolę szykować jedzenie niż sprzątać, więc nie ma się co u mnie spodziewać jakiegoś wielkiego błysku, za to można zawsze się dobrze najeść.

14:28, ostatnia.taka
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 02 kwietnia 2012

Starszy jutro ma egzamin szóstoklasisty i nie, wcale się nie denerwuję, to drżenie rąk to na pewno z czego innego. on co dziwniejsze też mówi o nerwach, do tej pory wszystko zlewał, a pewność siebie przechodziła wszystko. dotarło w końcu i do niego, że nie wszystko ma się za darmochę. chociaż tu akurat po prawdzie nie ma się czego bać bo gimnazjum, które wybrał musi go przyjąć niezależnie od liczby punktów, a tych ostatnich też nie będzie miał mało bo świadectwo nie będzie takie złe a egzaminy próbne pisał najlepiej w klasie, więc mam nadzieje, że ten jutrzejszy też nie napisze najgorzej.

pójdzie jutro odpicowany, zgodził się łaskawie na tradycyjny garnitur, krawat tylko sam sobie wybrał, jasny turkus, przy półbutach zrobił lekkie przedstawienie, bo założył pierwsze jakie stały i stwierdził, że dobre i bierzemy, żadnych innych już nie chciał mierzyć. oby naprawdę były dobre, chociaż nie spodziewam się, żeby miał w nich często chodzić. ale ja też wolę adidasy od szpilek to co się będę czepiać dziecka, że ceni wygodę.

a na dodatek zepsuł się nam samochód i wszędzie trzeba latać na piechotę. dzisiaj Starszy miał przed szkołą odczulanie, a od kilku tygodni ma straszny kaszel wysiłkowy, a tu wiatr wieje, śnieg z deszczem pada i żeby dziecko dożyło do wieczora musiałam wozić się po mieście taksówką. po południu muszę jeszcze odebrać chłopców i też wrócę taksówką. robi się ze mnie burżujka. 

11:44, ostatnia.taka
Link Komentarze (6) »
wtorek, 27 marca 2012

wplątałam się w sąd, w zasadzie w słusznej sprawie ratowania szkoły ale czy to musiałam być ja? chociaż chyba tak właśnie zostałam wychowana - w duchu walki o wolność i sprawiedliwość. ojciec działacz opozycyjny, solidarnościowiec, represjonowany. a teraz córka kontynuuje tradycję rodzinną i walczy z władzą. ja pierniczę, ale draka.

10:55, ostatnia.taka
Link Komentarze (6) »
piątek, 23 marca 2012

oby szlag trafił wiosenne porządki

umyłam okna i nie żyję, jeszcze kilka lat temu robiłam to na jednym oddechu a dzisiaj dupa blada

jak to dobrze, że mam maleńki domek, za kilka lat przenoszę się do jednego pokoju z ciemną kuchnią

a jeszcze muszę zrobić porządek przed domem

po jaką cholerę robiłam tyle rabat?!

za kilka lat jeden pokój z ciemną kuchnią i betonem przed drzwiami

15:00, ostatnia.taka
Link Komentarze (8) »
czwartek, 15 marca 2012

w tym roku to już na pewno kupię sobie nowy rower, ten mój stary ma pewnie ze 20 lat i spod rdzy koloru nie widać. jeszcze bym przebolała tę rdzę, bo lekko się kręci (a złodziej omija z daleka) ale odkąd dziecko moje używało go do sportów ekstremalnych rama mu się trochę skrzywiła i już nie jest tak idealny jak wcześniej.

ssie mnie do takiego

to polska marka Kross, może lepsza niż wszechobecna chińszczyzna? pochodzę po sklepach i popatrzę, samo oglądanie nowych rowerów też jest wiosennie przyjemne.

potrzeb wielkich nie mam, bo na przykład gotowa jestem zrezygnować z przerzutek, nigdy nie umiałam tego używać, za to koła tylko 28 cali, obecnie mam 26 ale ojciec mój ma na 28 i śmiga że hoho, też tak chcę. ma być damka i mam siedzieć prosto, żadnego leżenia. w starym podniosłam maksymalnie kierownicę ale to jednak nie to. i jeszcze chciałabym aluminium, chociaż nosić go pewnie nie będę ale niech ma.

09:58, ostatnia.taka
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 12 marca 2012

wiosna idzie. czuję ją w kościach, głównie kolanach i lewym barku, jak mnie napiertego! to już może niech wróci zima? albo niech całkiem spada, bo ostatnio znowu było po 10 stopni na minusie, nocami tylko ale i to za dużo.

zaczęłam też oglądać katalogi z roślinkami i już planuję, co kupię i gdzie wsadzę. chyba w tyłek sobie bo mam już poupychane przed domem co tylko się dało a za domem od kilku lat planuję posadzić kilka drzewek i krzewów owocowych. fajnie wyjść z domu i objeść się swoimi czereśniami. albo takie maliny prosto z krzewu. mniam. mam chyba jakieś niedobory witamin, bo ciągle myślę o owocach.

w zeszłym roku szlag nam trafił starą czereśnię ale nie pozwoliłam jej wyciąć, został pień i kilka najgrubszych gałęzi (jak chciałam wkurzyć męża, to mówiłam, że postawię tam gniazdo i plastikowego bociana, ależ się na to pienił!), chcę posadzić przy pniu jakiś pachnący krzaczek, może wisterię, albo coś podobnego. i jeszcze muszę wykombinować trochę miejsca na budleję, u mojego brata rośnie, pełno na niej siedzi motyli.

muszę też poprzesadzać kwiatki w domu, bo od jakiegoś czasu je olewam, niech mają też swoje święto.

ale na razie idę poleżeć pod kocykiem, niech się ta wiosna porządnie zacznie, bo jak na razie to robi tylko dobre wrażenie.

13:19, ostatnia.taka
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24